Strona dla firmy z Tarnowa rozkłada się zwykle na trzy scenariusze i warto wiedzieć, w którym jesteście, zanim zaczniecie zbierać oferty.
Pierwszy: firma produkcyjna albo handlowa sprzedająca w B2B. Tu strona ma przejść weryfikację, nie zachwycić. Konkretne specyfikacje zamiast ogólników, katalog do pobrania, informacja o mocach przerobowych i minimalnych zamówieniach, często wersja angielska. Formularz „napisz do nas” jest za słaby — potrzebny jest taki, który od razu zbiera dane do wyceny: co, ile, na kiedy.
Drugi: firma usługowa obsługująca mieszkańców Tarnowa i powiatu. Tu decyduje szybkość, klikalny telefon, cennik albo widełki i wyraźnie podany zasięg dojazdu. Klient z Wojnicza czy Tuchowa chce przede wszystkim wiedzieć, czy przyjedziecie — a to jedna informacja, która ucina połowę telefonów wstępnych.
Trzeci: handel i gastronomia. Aktualne godziny, menu albo asortyment jako zwykła strona zamiast PDF-u, spójność z wizytówką Google. Brzmi banalnie, a jest najczęstszym źródłem złych opinii, bo ktoś przyjechał pod zamknięte drzwi.
Niezależnie od scenariusza obowiązuje jedna zasada, która w Tarnowie robi największą różnicę: osobna podstrona na każdą usługę. Strona z wypunktowaną listą dziesięciu usług nie wypozycjonuje się na żadną z nich, a to jest właśnie ta warstwa, której lokalna konkurencja nie robi.
Nie korzystamy z gotowych szablonów — stronę kodujemy od zera, na naszym systemie, więc otwiera się w ułamku sekundy także na telefonie w słabym zasięgu. W mieście, gdzie kilka firm robi ładne strony, szybkość jest jednym z niewielu parametrów, na których da się je wyprzedzić bez większego budżetu.