Znamy ten rynek
Dlaczego piszemy o Miechowie konkretnie
Ogólnopolskie agencje mają w tym miejscu ten sam tekst z podmienioną nazwą miasta. To jest różnica, którą ocenia zarówno Google, jak i klient.
Miechów leży w miejscu, w którym kończy się ciążenie Krakowa, a zaczyna kieleckie — i to jedna z najważniejszych rzeczy do zrozumienia przy planowaniu widoczności tutejszej firmy.
Klienci przychodzą z dwóch stron granicy województw. Część z Krakowa i spod Krakowa, część z Ponidzia i okolic Jędrzejowa. Ta druga grupa jest regularnie pomijana, bo działania marketingowe planuje się według granic administracyjnych, a nie według czasu dojazdu. Klient natomiast liczy minuty, nie województwa.
Drugi element to podwójny charakter gospodarki. Miechowskie to mocne rolnictwo z rozpoznawalną tradycją warzywniczą, a obok tego zwykłe miasto powiatowe z handlem, usługami i budownictwem. To dwa różne typy klienta: odbiorca hurtowy szuka asortymentu, ilości i warunków odbioru, klient lokalny szuka telefonu i godzin. Wrzucenie obu w jeden ciąg tekstu sprawia, że żaden nie znajduje tego, po co przyszedł.
Trzeci element to ruch przelotowy na trasie z Krakowa na północ. Dla gastronomii, motoryzacji i handlu to realna grupa klientów, która nigdy nie wpisze nazwy firmy — decyduje z mapy, w telefonie, przy słabym zasięgu.
W wyszukiwarce konkurencja miechowskiej firmy to najczęściej nie sąsiad, tylko duży podmiot z Krakowa albo Kielc celujący w cały region, obok katalogów i agregatorów. Ich przewagą jest budżet i staż domeny, słabością — ogólnikowość. Nie napiszą nic konkretnego o Charsznicy, Książu Wielkim czy Gołczy.
Mamy stąd około półtorej godziny drogi. Pracujemy zdalnie i mówimy o tym wprost.