Typowy problem firmy z Nowego Sącza wygląda inaczej niż w mniejszych miastach regionu. Tu rzadko brakuje strony — częściej jest ona po prostu przestarzała technicznie. Powstała pięć albo osiem lat temu, wygląda znośnie na komputerze, a na telefonie rozjeżdża się albo ładuje kilka sekund. Do tego brak struktury pod wyszukiwarkę: jedna podstrona z listą wszystkich usług zamiast osobnej dla każdej.
To jest ważne rozróżnienie, bo zmienia wycenę. Naprawa szybkości, dodanie brakujących podstron usługowych i uporządkowanie struktury bywa kilkukrotnie tańsze niż budowa od zera, a efekt w wynikach wyszukiwania podobny. Zdarza się też odwrotnie — strona jest na tyle przestarzała, że łatanie kosztuje więcej niż start od nowa. Sprawdzamy to zawsze przed przygotowaniem oferty.
Drugi wątek dotyczy firm sprzedających poza region, a takich jest tu sporo. Dla nich strona nie jest wizytówką lokalną, tylko narzędziem sprzedaży B2B: konkretne specyfikacje, katalog do pobrania, wersja angielska, formularz zapytania ofertowego zbierający od razu dane do wyceny. Lokalne SEO ma w ich przypadku znaczenie drugorzędne i mówimy to wprost zamiast dopisywać je do zakresu.
Trzeci wątek to firmy usługowe obsługujące miasto i okolicę. Tu decyduje szybkość, klikalny telefon, cennik albo widełki i wyraźnie podany zasięg dojazdu.
Nowe strony piszemy w całości sami, na naszym systemie — bez szablonu i bez wtyczek, które trzeba aktualizować co miesiąc. I rzecz, którą trzeba powiedzieć wprost: do Nowego Sącza mamy ponad godzinę drogi, więc pracujemy tu głównie zdalnie. Nie udajemy firmy sądeckiej i nie obiecujemy spotkań co tydzień. Przy stronie internetowej cała praca i tak odbywa się zdalnie — także w agencjach z Nowego Sącza — więc realnie zmienia to niewiele poza tym, że mówimy o tym otwarcie.