Brzesko żyje z przemysłu i z handlu wokół niego. Browar jest tu największym pracodawcą i osią gospodarczą całego miasta, a wokół niego funkcjonuje transport, usługi, gastronomia, budowlanka i firmy pracujące dla okolicznych gmin — Dębna, Iwkowej, Szczurowej, Czchowa, Borzęcina, Gnojnika. To są w większości firmy z dobrą opinią zbudowaną przez lata, z klientami z polecenia i praktycznie zerową obecnością w internecie.
To działa dopóki działa. Problem pojawia się w dwóch momentach: kiedy trzeba zastąpić odchodzących klientów nowymi i kiedy w okolicy pojawia się ktoś, kogo po prostu lepiej widać. Polecenie przyprowadzi jednego klienta miesięcznie. Widoczność w Google przyprowadza ich tyle, ile ich w okolicy szuka.
Jest jeszcze drugi czynnik, o którym trzeba mówić uczciwie, bo dotyczy każdej firmy z Brzeska. Kraków jest czterdzieści minut stąd. Klient, który nie znajdzie lokalnego wykonawcy w wynikach wyszukiwania, nie rezygnuje z zakupu — po prostu szuka w Krakowie i tam jedzie. Zapytanie wyjeżdża z miasta i nikt tego nie zauważa, bo nie ma jak zauważyć czegoś, co się nie wydarzyło. Firma widoczna lokalnie przechwytuje te zapytania, zanim wyjadą.
Nasza rola polega na spięciu tego w jeden plan, a nie na sprzedaniu pakietu. Typowa firma z Brzeska, która się do nas odzywa, ma stronę zrobioną kilka lat temu przez kogoś, z kim nie ma już kontaktu, profil na Facebooku prowadzony nieregularnie i wizytówkę Google, której nie prowadzi nikt — choć to właśnie ona przynosi najwięcej telefonów. Zaczynamy od sprawdzenia, co z tego realnie działa, a nie od proponowania nowych rzeczy.
Do Brzeska mamy około dwudziestu kilometrów z bazy w Nowym Wiśniczu. To nie jest „obsługujemy całą Polskę zdalnie” — możemy wpaść, obejrzeć firmę na miejscu i porozmawiać przy stole.