Sklep internetowy dla firmy z Tarnowa pojawia się zwykle w jednym z trzech kontekstów.
Pierwszy: producent albo hurtownia wchodząca w sprzedaż bezpośrednią. Marża jest tu nieporównywalnie wyższa niż w kanale dystrybucyjnym, ale wymaga zaplanowania, żeby nie wejść w konflikt z własnymi partnerami handlowymi. Zwykle rozwiązuje się to polityką cenową i podziałem asortymentu między kanały — i jest to rozmowa, którą warto odbyć przed decyzją o wdrożeniu, a nie po.
Drugi: sprzedaż B2B przez internet. Ceny widoczne po zalogowaniu, rabaty przypisane do kontrahenta, ponowienie poprzedniego zamówienia jednym kliknięciem, odroczona płatność. To nie jest sklep detaliczny z inną skórką, tylko system zamówieniowy. W firmach obsługujących kilkudziesięciu stałych odbiorców największa oszczędność nie leży w sprzedaży, tylko w czasie działu handlowego, który przestaje przepisywać te same zamówienia co miesiąc.
Trzeci: naprawa albo migracja istniejącego sklepu. To najczęstszy przypadek w Tarnowie. Sklep działa, ale ładuje się wolno, nie ma sensownej wersji mobilnej, kategorie nie rankują w Google, a stany magazynowe aktualizuje ktoś ręcznie. Przed wyceną sprawdzamy, czy taniej jest naprawić, czy przenieść — i mówimy uczciwie, nawet gdy oznacza to mniejsze zlecenie.
Technicznie: sklepy piszemy sami, na naszym autorskim systemie, i uruchamiamy na własnym serwerze. Sklep na start wystarcza, gdy katalog jest mniejszy, a logika sprzedaży standardowa. Sklep dedykowany budujemy przy dużym katalogu, nietypowej logice cenowej albo integracji z systemem magazynowym.
I zasada, którą powtarzamy każdemu: sam sklep nie generuje sprzedaży. Musi mieć skąd wziąć ruch — reklamy, SEO kategorii albo istniejącą bazę klientów. Jeśli tego nie ma, sklep poczeka i lepiej usłyszeć to przed wdrożeniem.