Bochnia to najbardziej zatłoczony rynek agencyjny, jaki analizowaliśmy w regionie, i nie ma sensu tego ukrywać. Działa tu kilka realnych lokalnych firm, a obok nich kilkanaście ogólnopolskich agencji, które mają wygenerowaną podstronę „Bochnia” — w której poza nazwą miasta nie ma niczego bocheńskiego. Dla przedsiębiorcy oznacza to jedno: wybór jest szeroki, ale trudny, bo wszyscy piszą to samo. Nasza odpowiedź na to jest prosta i sprawdzalna — pokazujemy realizacje z okolicy, mówimy widełki na pierwszej rozmowie i przyjeżdżamy porozmawiać osobiście zamiast wymieniać maile przez trzy tygodnie.
Drugie, co odróżnia Bochnię od miast podobnej wielkości, to dwa niezależne rynki w jednym mieście. Jest ruch turystyczny wokół kopalni soli i całe zaplecze, które z niego żyje: noclegi, gastronomia, przewodnicy, wypożyczalnie, atrakcje na kilka godzin. I jest zwyczajne, mocne miasto powiatowe, w którym pieniądze obraca handel wokół Rynku, budowlanka, warsztaty, gabinety i firmy usługowe. Te dwa światy mają zupełnie inną sezonowość, innego klienta i inny cykl decyzyjny. Marketing prowadzony jednym schematem dla obu nie zadziała, a większość gotowych pakietów agencyjnych właśnie tak wygląda.
Trzecia rzecz, którą trzeba rozstrzygnąć na starcie: jak daleko sięga twój rynek. Firma z Bochni bardzo rzadko sprzedaje wyłącznie w granicach miasta. Naturalny zasięg to cały powiat — Nowy Wiśnicz, Łapanów, Rzezawa, Trzciana, Żegocina, Lipnica Murowana, Drwinia — a dla części branż także pas w stronę Brzeska i Niepołomic. To zmienia wszystko: dobór fraz, promień kampanii reklamowej, treść na stronie, nawet to, jakie miejscowości wymieniasz w opisie usługi.
Dlatego zaczynamy od kolejności, nie od pakietu. Najpierw porządkujemy to, co przynosi telefony dziś — najczęściej wizytówkę w Mapach i stronę. Potem dokładamy jeden kanał, który realnie ma sens dla twojej branży. Dopiero gdy to działa, rozmawiamy o kolejnych. Robienie wszystkiego naraz przy budżecie małej firmy kończy się tym, że nic nie jest zrobione porządnie.