Zacznijmy od strony handlowej, bo to specyfika, której nie ma w Bochni ani w Brzesku.
Zapytanie hurtowe wygląda inaczej niż zapytanie detaliczne. Odbiorca nie pyta „ile kosztuje", tylko: jakie ilości jesteś w stanie dać, w jakim terminie, jak wygląda kalibracja i pakowanie, czy dowozisz i na jakich warunkach. Jeśli strona tego nie mówi, wymiana maili zaczyna się od zera i trwa tydzień. Jeśli mówi — pierwsza wiadomość, która przychodzi, jest już konkretna. Nie chodzi o piękny katalog, tylko o to, żeby na stronie stały odpowiedzi na pięć pytań, które i tak padną.
Drugi wątek to sezonowość, dużo ostrzejsza niż w typowej firmie usługowej. Rytm pracy wyznacza kalendarz, nie miesiące kalendarzowe. Ma to prostą konsekwencję dla strony: informacja o dostępności musi dać się zmienić w minutę, bez dzwonienia do wykonawcy. Strona, przy której każda zmiana wymaga zgłoszenia, w tej branży jest bezużyteczna.
Trzeci wątek to bliskość Krakowa, około pół godziny drogi. Dla firmy usługowej z Proszowic to jednocześnie szansa i zagrożenie. Zagrożenie, bo część klientów po prostu jedzie do Krakowa. Szansa, bo krakowski klient chętnie przyjedzie po usługę taniej albo szybciej — pod warunkiem, że w ogóle Cię znajdzie i będzie wiedział, ile ma jechać. Dlatego na stronie firmy usługowej z Proszowic zawsze wypisujemy zasięg dojazdu z konkretnymi miejscowościami, a nie ogólnikowe „okolice".
I rzecz praktyczna: mamy stąd około godziny drogi. Nie mamy w Proszowicach biura i nie udajemy, że mamy.