Tarnów jest drugim co do wielkości miastem tej części regionu i obsługuje dodatkowo cały powiat — Wojnicz, Żabno, Tuchów, Zakliczyn, Ciężkowice, Radłów. To oznacza realny rynek: firmy usługowe i produkcyjne z prawdziwymi klientami i prawdziwymi budżetami.
Oznacza też konkretny problem, który widzimy u większości firm odzywających się stąd. Strona powstała lata temu i nie otwiera się poprawnie na telefonie. Facebook prowadzi ktoś między jednym a drugim zadaniem. Wizytówki Google nie prowadzi nikt, choć w usługach to właśnie ona przynosi najwięcej telefonów. Każdy element działa osobno i na ułamek swoich możliwości.
Drugi problem jest specyficznie tarnowski i wynika z tego, jak wygląda tutejszy rynek wykonawców. Kilka lokalnych firm robi porządną robotę — mają ładne strony i realne realizacje. Ale klient trafiający na ich stronę nie wie, ile to kosztuje, nie znajduje odpowiedzi na pytanie o termin ani o to, co wchodzi w zakres. Więc wysyła zapytanie do pięciu firm i wybiera tę, która odpisała najszybciej i najkonkretniej. To jest miejsce, w którym da się wygrać bez lepszego designu.
Nasza rola polega na spięciu kanałów w jeden plan i ustaleniu kolejności. Nie ma sensu wlewać budżetu w reklamy, jeśli strona nie zamienia ruchu w zapytania — zaczynamy od tego, co daje największy efekt najmniejszym kosztem, nawet jeśli oznacza to mniejsze zlecenie na starcie.
Do Tarnowa mamy około czterdziestu pięciu kilometrów z Nowego Wiśnicza, czyli mniej więcej trzy kwadranse. Dość blisko, żeby przyjechać na spotkanie, i wystarczająco daleko, żeby nie udawać tarnowskiej agencji.