Zacznijmy od tego, dlaczego sam Facebook nie wystarcza.
Profil społecznościowy pokazuje się w Google słabo i przypadkowo. Nie odpowiada na pytanie „co robicie i ile to kosztuje", bo najnowszy post przykrywa wszystko, co ważne. Nie da się z niego wygodnie zadzwonić z wyników wyszukiwania. I najważniejsze: nie należy do Ciebie. Zmiana zasad, blokada konta albo utrata dostępu oznacza, że firma znika z internetu w jeden dzień. Strona pod własną domeną jest jedynym adresem, którego nikt Ci nie wyłączy.
Druga rzecz to skala potrzeb. Firmie z Dąbrowy Tarnowskiej w większości przypadków nie jest potrzebny rozbudowany serwis. Potrzebna jest strona, która ładuje się w sekundę na przeciętnym telefonie i przy słabym zasięgu, ma widoczny numer telefonu do kliknięcia, jasno mówi, co firma robi i dokąd dojeżdża, pokazuje kilka zdjęć realnych prac i ma na dole mapę. To wszystko. Doklejanie do tego rzeczy, których nikt nie użyje, tylko podnosi koszt i wydłuża czas.
Trzeci wątek to położenie. Dąbrowa Tarnowska leży na styku dwóch rynków: Tarnów jest niedaleko, a granica z Podkarpaciem jeszcze bliżej. Zapytania przychodzą z obu stron. Dlatego na stronie wypisujemy zasięg dojazdu konkretnymi nazwami miejscowości — także tych zza granicy województwa — bo klient szuka po nazwie swojej gminy, nie po nazwie regionu.
Czwarty wątek to zdjęcia. W branżach, które tu dominują — budownictwo, usługi, transport, rolnictwo — zdjęcie własnej pracy przekonuje bardziej niż jakikolwiek opis. Zdjęcia z telefonu w zupełności wystarczą, o ile ktoś je zoptymalizuje, żeby strona nie ładowała się pół minuty.