Zacznijmy od tego, co widać w wynikach wyszukiwania.
Na frazy „usługa + Proszowice" konkurencja jest symboliczna. Rywalizują tu głównie katalogi firm i ogłoszenia, czyli strony, które nie mają nic wspólnego z konkretną firmą i nie bronią się treścią. Firma z porządną stroną, uzupełnioną wizytówką i kilkoma opiniami wchodzi tam wysoko szybciej, niż większość ludzi się spodziewa. To jest ten moment, w którym lokalne SEO jest naprawdę tanie.
Na frazy z Krakowem sytuacja jest odwrotna i nie ma sensu tego ładnie opakowywać. O te frazy walczą agencje i firmy z budżetami, których mała firma z Proszowic nie ma. Wejście tam z pozycji zera to kwestia lat, nie miesięcy.
Dlatego kolejność, którą tu proponujemy, wygląda tak. Najpierw Proszowice i gminy powiatu — to zajmujemy realnie i szybko. Potem, jeśli klient dojeżdża, gminy leżące między Proszowicami a Krakowem: Koniusza, Igołomia-Wawrzeńczyce, Nowe Brzesko, Radziemice. To są frazy o niewielkim wolumenie, ale prawie bez konkurencji i z bardzo konkretną intencją — ktoś, kto wpisuje nazwę swojej gminy, szuka wykonawcy na już. Dopiero na końcu i tylko przy odpowiednim budżecie ma sens rozmowa o wschodnich obrzeżach Krakowa.
Drugi element to wizytówka Google. Przy takich odległościach mapa decyduje częściej niż wyniki tekstowe: ktoś szuka usługi, patrzy, kto jest najbliżej, i dzwoni. Bez uzupełnionej wizytówki, godzin, zdjęć i opinii nie ma się o czym rozmawiać — to jest fundament, nie dodatek.
I uczciwie o pomiarze: przy takim wolumenie wykresy ruchu nic nie znaczą. Liczy się liczba telefonów i zapytań, a nie wykres w narzędziu analitycznym.