Rozłóżmy to na konkrety, bo różnica jest większa, niż się wydaje.
Strona dla firmy B2B ze strefy ma jedno zadanie: przejść weryfikację. Osoba po drugiej stronie porównuje trzech dostawców i szuka powodów, żeby dwóch odrzucić. Dlatego potrzebne są konkretne specyfikacje zamiast ogólników, katalog albo karty produktów do pobrania, informacja o mocach przerobowych i minimalnych zamówieniach, certyfikaty, jeśli są, i bardzo często wersja angielska. Formularz „napisz do nas” jest tu za słaby — potrzebny jest formularz zapytania ofertowego, który od razu zbiera to, co potrzebne do wyceny: co, ile, na kiedy. Bez tego każde zapytanie oznacza trzy maile wymiany, zanim ktokolwiek zacznie liczyć.
Strona dla firmy turystycznej albo gastronomicznej działa odwrotnie. Tu wygrywa się szybkością i prostotą. Menu albo oferta jako zwykła strona z cenami, nie PDF. Klikalny numer telefonu i mapa w zasięgu kciuka. Godziny otwarcia zgodne z wizytówką Google, bo rozjazd między nimi to najczęstsza przyczyna złych opinii. Zdjęcia, które wyglądają jak to, co klient dostanie. I szybkość — bo decyzja zapada w kilkanaście sekund, często na słabym zasięgu.
Jest jeszcze trzecia grupa, o której warto wspomnieć: firmy usługowe obsługujące mieszkańców Niepołomic i okolicznych miejscowości. Miasto rośnie, powstaje zabudowa, jest popyt na remonty, usługi i handel. Konkurencja o frazy lokalne praktycznie nie istnieje, więc jedna porządna strona z osobną podstroną na każdą usługę wystarcza, żeby wejść wysoko.
Niezależnie od grupy kod piszemy sami, na naszym autorskim systemie, bez gotowych szablonów. W praktyce oznacza to stronę otwierającą się w ułamku sekundy także na telefonie — a przy ruchu turystycznym to nie jest detal techniczny, tylko bezpośrednia różnica w liczbie klientów.