Strona dla firmy z gminy Gdów rządzi się kilkoma zasadami, które w mieście nie mają aż takiego znaczenia.
Pierwsza: musi być bardzo szybka. Teren jest rozproszony, klienci sprawdzają Was w telefonie w drodze albo w miejscu ze słabym zasięgiem. Strona ładująca się pięć sekund po prostu nie zostanie obejrzana i żadna grafika tego nie nadrobi.
Druga: zasięg dojazdu wypisany wprost. W gminie o rozproszonej zabudowie pierwsze pytanie brzmi „czy do mnie przyjedziecie”. Wypisanie miejscowości ucina połowę telefonów wstępnych, a przy okazji pomaga w wynikach lokalnych dla tych miejscowości. To jest jedna z najprostszych i najskuteczniejszych rzeczy, jakie można zrobić.
Trzecia: klikalny numer telefonu, widoczny bez przewijania i przyklejony do dołu ekranu na telefonie. W tutejszych branżach usługowych klient dzwoni, nie wypełnia formularza — formularz jest dodatkiem, nie głównym kanałem.
Czwarta: konkretne usługi zamiast jednej listy. Osobna podstrona na każdą usługę to warstwa, której nie ma praktycznie żadna lokalna strona, a właśnie ona decyduje o widoczności na cokolwiek konkretnego.
Warto też powiedzieć wprost, czego firma z Gdowa zwykle nie potrzebuje: rozbudowanego serwisu z dziesięcioma podstronami, bloga i zaawansowanych funkcji. Prosta, szybka strona z dobrze opisanymi usługami i wypisanym zasięgiem, uzupełniona porządną wizytówką Google, załatwia w tej skali większość potrzeb — i kosztuje ułamek tego, co proponuje się w mieście. Jeśli po rozmowie uznamy, że u Was wystarczy właśnie tyle, powiemy to zamiast sprzedawać większy zakres.