Rozłóżmy to na konkrety, bo różnica przekłada się bezpośrednio na układ strony.
Dla ruchu tranzytowego i turystycznego liczy się szybkość i jedna informacja na pierwszym ekranie: co macie, ile to kosztuje i jak daleko jesteście od trasy. Menu albo oferta jako zwykła strona z cenami, nie PDF. Klikalny numer i mapa w zasięgu kciuka. Godziny zgodne z wizytówką Google, bo rozjazd między nimi kończy się złą opinią od kogoś, kto zjechał z drogi na darmo. Zdjęcia, które pokazują, co klient dostanie.
Dla mieszkańców działa odwrotność: treść, cennik, opinie, zdjęcia realizacji, informacja o zasięgu dojazdu. Kluczowe jest to, że taka strona musi wytrzymać porównanie z krakowską firmą otwartą w sąsiedniej karcie przeglądarki. Jeśli tamta podaje ceny, a Wasza nie, przegrywacie zanim ktokolwiek napisze.
Część firm obsługuje oba ruchy — restauracja przyjmuje podróżnych w dzień i mieszkańców wieczorem. Wtedy nie uśredniamy komunikatu, tylko budujemy dwie wyraźne ścieżki od pierwszego ekranu.
Jest jeszcze trzecia grupa: firmy usługowe i budowlane obsługujące cały powiat. Dla nich najważniejsza jest osobna podstrona na każdą usługę i wypisany zasięg dojazdu. To jest warstwa, której nie ma praktycznie żadna lokalna strona, a właśnie ona decyduje o widoczności na cokolwiek konkretnego.
Stronę piszemy od zera, na naszym autorskim systemie, bez wtyczek dokładanych do gotowej paczki. Przy ruchu tranzytowym szybkość nie jest szczegółem technicznym — klient stoi na parkingu, ma słaby zasięg i wybór między Wami a lokalem kilkaset metrów dalej.