Zacznijmy od klienta przelotowego, bo tu liczy się głównie technika.
Ten człowiek otwiera stronę w samochodzie albo na parkingu, często przy słabym zasięgu, i daje jej dwie, trzy sekundy. Jeśli w tym czasie nie zobaczy, czy jest otwarte, gdzie to jest i jak zadzwonić, wraca do mapy i wybiera kogoś innego. To znaczy, że wszystko inne — ładna galeria, historia firmy, rozbudowane menu — jest tu drugorzędne. Pierwszorzędna jest waga strony, godziny otwarcia i numer telefonu, w który da się kliknąć kciukiem. Zdjęcia trzeba zoptymalizować, bo nieprzygotowana fotografia z aparatu potrafi sama zająć więcej niż cała reszta strony.
Teraz drugi przypadek: stolarstwo, meblarstwo, przetwórstwo drewna. Tu klient jest dokładnie odwrotny. Ma czas, porównuje, ogląda zdjęcia w powiększeniu i szuka dowodu, że wykonawca zrobił już coś podobnego. Dla takiej firmy najważniejszą częścią strony jest galeria realizacji z opisem: co to było, z jakiego materiału, jaki był zakres. Nie chodzi o efektowne zdjęcia wnętrz, tylko o pokazanie warsztatu. Do tego prosty formularz zapytania, który od razu pyta o wymiary, materiał i termin — bo bez tego pierwsza odpowiedź i tak brzmi „proszę podać wymiary".
Trzecia rzecz, którą mówimy takim firmom wprost: jeśli sprzedajesz w całej Polsce, nie potrzebujesz strony pod frazę z nazwą miasta. Potrzebujesz strony pod frazy produktowe. To zmienia strukturę całego serwisu — osobne podstrony na typy wyrobów zamiast jednej ogólnej oferty.
Czwarty wątek to turystyka i noclegi, gdzie liczy się dostępność terminu i dojazd, a decyzja zapada często na telefonie w drodze.
Mamy do Suchej Beskidzkiej około półtorej godziny. Pracujemy zdalnie i nie udajemy, że jest inaczej.