Skoro wiemy już, czego się nie da, przejdźmy do tego, co się da — bo tego jest sporo i działa lepiej, niż większość firm zakłada.
Pierwsza i najważniejsza rzecz: dzielnice. Kraków jest za duży, żeby ktoś szukał usługi „w Krakowie”. Nikt nie pojedzie z Bronowic na Podgórze do fryzjera. Ludzie szukają w swojej okolicy i wpisują nazwę dzielnicy albo pozwalają Google użyć swojej lokalizacji. Fraza „mechanik Nowa Huta” ma ułamek wolumenu frazy „mechanik Kraków” i praktycznie zerową konkurencję — a przyprowadza klienta, który przyjedzie jutro. Dla firmy działającej w jednej części miasta to jest cała strategia i zwykle wystarcza.
Druga: zawężenie usługi. „Prawnik Kraków” jest nie do wygrania. „Prawnik od spraw spadkowych Kraków” — jak najbardziej. To samo dotyczy medycyny, budowlanki, doradztwa i większości branż, w których da się wskazać specjalizację. Im węziej, tym mniejsza konkurencja i tym wyższa intencja.
Trzecia: mapy Google i to jest jedyne miejsce, gdzie budżet konkurencji przestaje mieć znaczenie. W wynikach lokalnych liczy się fizyczna odległość szukającego od firmy. Duża agencja z drugiego końca miasta nie wygra z Wami w Waszej okolicy, choćby miała dziesięć razy mocniejszą domenę. Kompletna wizytówka i systematycznie zbierane opinie to w Krakowie najlepszy stosunek efektu do kosztu, jaki istnieje.
Czwarta: treść odpowiadająca na pytania. Klient rzadko zaczyna od nazwy usługi — częściej od problemu. Artykuł, który uczciwie odpowiada na konkretne pytanie, przyprowadza go wcześniej niż konkurencję walczącą o frazy komercyjne.
Jak pracujemy: najpierw audyt, co blokuje stronę dzisiaj. Potem wizytówka Google. Potem struktura pod dzielnice i specjalizacje. Na końcu treść i linkowanie. Raport co miesiąc: co zrobiliśmy, co zmieniło się w pozycjach, ile weszło ruchu, ile przyszło zapytań.
Czego nie robimy: nie bierzemy zleceń na frazy, których przy danym budżecie nie da się wygrać. Nie kupujemy linków z farm. Nie gwarantujemy pozycji, bo Google nie sprzedaje wyników organicznych.