Zacznijmy od tego, czego nie robimy. Nie gonimy trendów, nie produkujemy filmików z muzyką z listy popularnych i nie przekonujemy firmy budowlanej z Bochni, że musi być na TikToku. W tym mieście firma nie zdobywa klienta zasięgiem, tylko tym, że kiedy jej nazwa padnie w rozmowie albo w komentarzu, ktoś ją sprawdza i widzi normalną, żywą działalność. Profil, który przez pół roku nic nie opublikował, w tym momencie działa przeciwko tobie — bo wygląda jakbyś zamknął firmę.
Drugi mechanizm, który w Bochni jest silniejszy niż gdziekolwiek indziej, to rekomendacje w lokalnych grupach. Nie da się ich kupić i nie warto próbować ich naciągać fałszywymi kontami — w mieście tej wielkości ludzie się znają i wyczuwają to natychmiast. Da się natomiast na nie zapracować: być obecnym, odpowiadać rzeczowo, pokazywać zrobioną robotę i nie sprzedawać w każdym zdaniu. Firmy, które w Bochni radzą sobie w socialach najlepiej, robią jedną prostą rzecz — regularnie pokazują to, co i tak robią na co dzień.
Stąd nasze podejście do treści. Najlepiej działa materiał z twojego dnia pracy: zdjęcie przed i po, krótki opis realizacji z podaniem miejscowości, twarz właściciela mówiącego coś sensownego, informacja o wolnych terminach albo nowej dostawie. To nie wymaga produkcji ani studia. Wymaga systemu, w którym ktoś regularnie te materiały zbiera i ktoś je porządnie opisuje.
Sezon turystyczny daje bocheńskim firmom z branży noclegowej i gastronomicznej jeszcze jedną rzecz, której nie ma nigdzie indziej: treści od samych klientów. Zdjęcia z okolicy kopalni, oznaczenia lokalu, recenzje. Warto to zbierać i wykorzystywać, zamiast produkować własne materiały od zera.
Mówimy też uczciwie, kiedy odradzamy prowadzenie profilu. Jeśli w firmie nikt nie jest w stanie raz w tygodniu zrobić kilku zdjęć z pracy, prowadzenie social mediów zamieni się w wymyślanie treści o niczym. Wtedy lepiej te same pieniądze przeznaczyć na wizytówkę w Mapach, opinie i stronę.