Pierwsza rzecz, którą trzeba ustawić inaczej, to zasięg. Firma usługowa z Bochni prawie nigdy nie sprzedaje tylko w granicach miasta — jej klient jest w Nowym Wiśniczu, Rzezawie, Łapanowie, czasem po stronie Brzeska. Zawężenie kampanii do samego miasta odcina połowę potencjalnych zapytań. Rozlanie jej na całą Małopolskę powoduje, że budżet wypala się na kliknięciach z Krakowa, po których nikt nie zadzwoni, bo nie przyjedziesz na drugi koniec województwa. Właściwa odpowiedź jest gdzieś pomiędzy i ustala się ją indywidualnie, patrząc na to, jak daleko realnie jeździsz.
Druga to sezonowość, która w Bochni jest wyjątkowo wyraźna dzięki ruchowi turystycznemu wokół kopalni soli. Dla noclegów, gastronomii i wszystkiego, co żyje z odwiedzających, popyt skacze przy długich weekendach, w wakacje i w feriach, a między nimi potrafi niemal zniknąć. Prowadzenie tej samej kampanii z tym samym budżetem przez cały rok to przepalanie pieniędzy w martwych miesiącach i tracenie okazji w szczycie. Kalendarz kampanii dla obiektu turystycznego układamy więc na cały rok z wyprzedzeniem, a nie miesiąc do przodu.
Trzecia rzecz to skala budżetu. Kliknięcia na frazy lokalne w Bochni są zwykle znacznie tańsze niż w dużym mieście, ale jest ich mało. Oznacza to, że dane zbierają się wolno — kampania, którą w Krakowie ocenia się po tygodniu, tutaj potrzebuje kilku tygodni, żeby w ogóle miało co analizować. Kto co dwa dni przestawia stawki w takiej kampanii, ten psuje ją szybciej, niż optymalizuje.
Uczciwie o tym, kiedy Ads nie ma sensu: jeśli nie masz strony, na którą można skierować ruch, albo nikt nie odbiera telefonu w godzinach, w których dzwonią klienci, kampania będzie tylko szybszym sposobem na wydanie pieniędzy. W takiej sytuacji mówimy to na pierwszym spotkaniu i proponujemy zacząć od czegoś innego.
Gdzie Ads sprawdza się w Bochni najlepiej? Jako pomost, zanim zadziała pozycjonowanie, oraz przy usługach nagłych, gdzie klient wybiera pierwszy sensowny wynik i nie porównuje.