Pozycjonowanie w mieście wielkości Bochni rządzi się inną arytmetyką niż w Krakowie i trzeba to zrozumieć, zanim ustali się cele. Frazy lokalne mają tu niewielkie miesięczne wolumeny — na wiele z nich szuka kilkadziesiąt osób. Ktoś, kto obieca ci tysiące wejść z frazy „usługa Bochnia”, albo nie zna tego rynku, albo liczy na to, że ty go nie znasz. Wartością nie jest tu ruch, tylko intencja: te kilkadziesiąt osób miesięcznie to ludzie, którzy chcą kupić teraz i w twoim mieście. Konwersja z takiego ruchu bywa kilkukrotnie wyższa niż z fraz ogólnokrajowych.
Z tego wynika pierwszy wniosek praktyczny: nie wystarczy walczyć o samą frazę z nazwą miasta. Realny potencjał leży w rozszerzeniu na cały powiat i na frazy szczegółowe. Klient z Łapanowa, Żegociny czy Lipnicy Murowanej często wpisuje nazwę swojej miejscowości, a nie Bochni. Ktoś inny nie wpisze nazwy miasta w ogóle, tylko konkretne pytanie o cenę, termin albo sposób wykonania usługi — a Google i tak pokaże mu wyniki lokalne, bo zna jego położenie. Strona, która ma osobne treści pod te sytuacje, zbiera ruch, o który nikt lokalnie nie walczy.
Druga rzecz to wizytówka w Mapach. W Bochni to ona odpowiada za większość telefonów w branżach usługowych, a jednocześnie jest najbardziej zaniedbanym elementem, jaki widujemy. Nieaktualne godziny, brak zdjęć od dwóch lat, brak odpowiedzi na opinie, kategoria wybrana przypadkowo. Uporządkowanie wizytówki i spięcie jej z treściami na stronie daje zwykle efekt szybciej niż jakiekolwiek prace nad samą stroną.
Musimy też uczciwie powiedzieć, ile to trwa. Pierwsze ruchy w wynikach lokalnych widać zwykle po kilku do kilkunastu tygodni, a stabilna pozycja to kwestia miesięcy. Nikt tego nie przyspieszy, a każdy, kto obiecuje pierwsze miejsce w miesiąc, obiecuje coś, czego nie kontroluje. Za to w Bochni czas pracuje na tego, kto zacznie, bo większość lokalnych konkurentów nie robi nic poza postawieniem strony raz na kilka lat.
Pracujemy na jawnej liście fraz, raportujemy pozycje i mówimy, które frazy odpuszczamy i dlaczego.