Zacznijmy od tej właśnie kwestii, bo jest najbardziej praktyczna.
Klient nie myśli kategoriami województwa. Myśli kategoriami czasu dojazdu. Dla mieszkańca Jaworzna czy Trzebini pytanie brzmi „ile minut", a nie „które województwo". Jeśli obsługujecie kierunek śląski, powinno to być na stronie napisane wprost, z nazwami miast: Jaworzno, Libiąż, Trzebinia, Alwernia, Babice, a jeśli faktycznie tam jeździcie — również Sosnowiec czy Mysłowice. Zaskakująco wiele chrzanowskich firm ogranicza się do słowa „okolice", które nie mówi nikomu nic.
Druga rzecz to skład rynku. Chrzanów ma zaplecze poprzemysłowe, więc obok zwykłych usług i handlu jest tu sporo firm pracujących dla innych firm: warsztaty, obróbka, utrzymanie ruchu, transport, budownictwo specjalistyczne. Taka firma potrzebuje strony zbudowanej pod kogoś, kto porównuje wykonawców: konkretny zakres, park maszynowy albo sprzęt, uprawnienia, referencje i kontakt do osoby, a nie do skrzynki ogólnej. Zdjęcia realnych prac przekonują tu bardziej niż jakikolwiek opis — i muszą być zoptymalizowane, bo fotografia prosto z aparatu potrafi ważyć więcej niż cała reszta strony.
Trzeci wątek to bliskość Krakowa. Część firm z Chrzanowa realnie obsługuje krakowskich klientów i to jest atut, ale warto go pokazywać ostrożnie: klient z Krakowa też pyta o czas dojazdu i o to, czy nie doliczycie kosztów. Uczciwa informacja o zasięgu i ewentualnych warunkach dojazdu działa lepiej niż ogólne „działamy w całej Małopolsce".
Czwarta rzecz to podstawy, które wciąż się sypią: klikalny numer telefonu w pierwszym ekranie, godziny otwarcia, mapa i strona, która otwiera się na telefonie w sekundę. Większość zapytań przychodzi dziś z komórki i to ona decyduje, czy ktoś zadzwoni.
Mamy do Chrzanowa około półtorej godziny drogi. Pracujemy zdalnie i nie sugerujemy, że mamy tu biuro.