Zacznijmy od rzeczy, która brzmi banalnie, a decyduje o zapytaniu: odległość.
Klient z Krakowa, z Wolbromia albo z Jędrzejowa, który trafia na stronę firmy z Miechowa, ma w głowie jedno pytanie: czy to blisko na tyle, żeby miało sens. Jeśli strona mówi „obsługujemy klientów z okolic", nie odpowiada na nic. Jeśli mówi „dojeżdżamy do Krakowa, Wolbromia, Słomnik, Książa Wielkiego i Charsznicy, około 40 minut do Krakowa" — odpowiada. To jedna z tych zmian, które nic nie kosztują, a widać je od razu w liczbie zapytań.
Druga rzecz to podwójny rynek. Miechowskie to mocne rolnictwo, w tym warzywnictwo o rozpoznawalnej tradycji, obok tego normalne miasto powiatowe z handlem, usługami i budownictwem. To dwie różne strony i próba obsłużenia obu jedną powoduje, że żadna nie działa. Gospodarstwo albo firma handlowa potrzebuje strony pod odbiorcę hurtowego: co, ile, kiedy, na jakich warunkach. Firma usługowa potrzebuje czegoś odwrotnego: szybkiego kontaktu, zdjęć prac i jasnego zasięgu dojazdu.
Trzeci wątek to ludzie, którzy tędy przejeżdżają. Miechów leży na trasie z Krakowa na północ i część ruchu to klient przejezdny — dla gastronomii, motoryzacji czy handlu to realna grupa. Ten klient nigdy nie wpisze w wyszukiwarkę nazwy Twojej firmy. On szuka usługi na mapie, w telefonie, w drodze. Wniosek jest praktyczny: strona musi się otworzyć natychmiast przy słabym zasięgu i mieć numer telefonu, w który da się kliknąć jednym kciukiem.
I rzecz, którą mówimy wprost: Miechów jest dla nas dalej niż większość obsługiwanych miast, około półtorej godziny. Pracujemy tu zdalnie i nie udajemy obecności, której nie mamy.