Przejdź do treści
AgencjaXD

Lokalne SEO

SEO lokalne w Wieliczce — turyści i mieszkańcy to dwa rynki

8 min czytaniaAgencja XD

Firma z Wieliczki walczy nie tylko z sąsiadem, ale z Krakowem oddalonym o dwadzieścia minut. Wyjaśniamy, na czym polega podwójne zadanie lokalnego SEO w takim mieście.

Wieliczka jest rynkiem, na którym najczęściej popełnia się ten sam błąd: traktuje się ją jak jedno miasto. To są dwa osobne rynki mieszkające pod jednym adresem, a różnica między nimi jest większa niż między niejednymi dwoma miastami.

Rynek pierwszy: turystyka

Kopalnia soli ściąga ruch z całego świata. Wokół niej żyje gastronomia, noclegi, pamiątki, przewodnicy i transport.

Ten klient szuka po angielsku, niemiecku albo hiszpańsku. Jest na telefonie. Ma kilka godzin w mieście. Decyduje w kilkanaście sekund na podstawie zdjęć, ceny i odległości. I nigdy tu nie wróci.

To ostatnie zdanie ma konsekwencje, o których rzadko się mówi. Nie ma sensu budować dla niego lojalności, nie ma sensu opowiadać historii firmy, nie ma sensu prowadzić newslettera. Cała gra toczy się o jeden moment: te kilkanaście sekund, w których wybiera między Wami a lokalem obok.

Co z tego wynika: szybkość ładowania jest funkcją sprzedażową. Wizytówka Google z aktualnymi zdjęciami jest ważniejsza od strony. Cena musi być widoczna, bo turysta nie napisze maila z pytaniem. Odległość od kopalni to informacja, o którą pyta każdy.

Rynek drugi: mieszkańcy

Wieliczka jest w dużej mierze sypialnią Krakowa. Ludzie tu mieszkają, a pracują w mieście obok.

Ten klient zachowuje się odwrotnie. Szuka wieczorem, po pracy, często w drodze. Porównuje kilka firm, czyta opinie, sprawdza ceny, wraca do tematu następnego dnia. Dla niego działa treść, cennik i sygnały zaufania.

I tu pojawia się konkurent, którego większość firm z Wieliczki nie bierze pod uwagę.

Prawdziwy konkurent to Kraków

Nie sąsiad z tej samej ulicy. Kraków.

Mechanizm jest prosty i bardzo kosztowny. Mieszkaniec Wieliczki szuka usługi. Jeśli lokalnie znajduje coś sensownego — dzwoni. Jeśli nie znajduje, wpisuje to samo bez nazwy miasta, trafia na firmę z Krakowa i jedzie tam, bo to dwadzieścia minut.

To zapytanie po prostu wyjeżdża z miasta. I nikt tego nie zauważa, bo nie ma jak zauważyć czegoś, co się nie wydarzyło. Nie pojawi się w żadnym raporcie ani statystyce.

Dlatego lokalne SEO ma w Wieliczce podwójne zadanie: wygrać z sąsiadem i zatrzymać klienta przed wyjazdem. To drugie jest ważniejsze i rzadziej rozumiane.

Co to znaczy praktycznie

Wasza strona musi wytrzymać porównanie z krakowską. Klient otwiera obie w sąsiednich kartach przeglądarki. Jeśli tamta podaje ceny, a Wasza nie — przegrywacie, zanim ktokolwiek napisze. To jest najczęstsza przyczyna utraty klienta, jaką widzimy w miastach satelickich.

Opinie ważą podwójnie. Firma lokalna z dwudziestoma dobrymi opiniami wygrywa z krakowską, która ma ich pięćdziesiąt, jeśli klient chce załatwić sprawę u siebie. Ale bez opinii nie ma czego porównywać.

Wizytówka Google jest kluczowa i działa tu wyjątkowo mocno, bo obsługuje oba rynki naraz. Turysta szuka w mapach jedzenia i noclegu, mieszkaniec szuka w mapach usługi w okolicy.

Stan konkurencji

Sprawdziliśmy frazy z nazwą Wieliczki w kilku branżach. W czołówce siedzą głównie strony generowane szablonowo przez firmy spoza miasta — te same teksty co dla dwustu innych miejscowości, bez jednego zdania o Wieliczce.

To znaczy, że Google nie ma lepszej opcji do pokazania. Wystarczy napisać coś, co brzmi jakby pisał to ktoś, kto tu bywa, i to już jest przewaga.

Firmy obsługujące oba rynki

Restauracja przyjmuje turystów w dzień i mieszkańców wieczorem. Hotel obsługuje wycieczki i wesela. W takich przypadkach nie uśrednia się komunikatu — buduje się dwie ścieżki od pierwszego ekranu, bo wersja uśredniona nie trafia w żadnego odbiorcę.

Od czego zacząć

Od wizytówki Google, bo jest darmowa i obsługuje oba rynki. Potem cennik na stronie — choćby widełki. Potem osobne podstrony usług. Potem opinie, systematycznie.

Dopiero potem cokolwiek płatnego.

Najczęstsze pytania

Jak firma z Wieliczki może konkurować z Krakowem?

Nie na frazach ogólnych, tylko na tych z nazwą miasta i na wizytówce Google. Klient z Wieliczki najpierw szuka lokalnie i dopiero gdy nic nie znajdzie, jedzie do Krakowa. Widoczność lokalna zatrzymuje te zapytania, zanim wyjadą z miasta.

Czy strona firmy turystycznej musi być po angielsku?

Przy obsłudze ruchu spod kopalni zwykle tak, ale nie musi to być tłumaczenie wszystkiego. Często wystarczy dobrze przygotowana wersja kluczowych informacji: oferta, ceny, godziny, dojazd i kontakt.

Dlaczego cennik na stronie jest taki ważny w Wieliczce?

Bo klient porównuje Was z krakowską firmą otwartą w sąsiedniej karcie przeglądarki. Jeśli tamta podaje ceny, a Wasza nie, wypadacie z porównania jeszcze przed pierwszym kontaktem — niezależnie od tego, czy jesteście tańsi.

Obsługuję turystów i mieszkańców. Jedna strona czy dwie?

Jedna, ale z dwiema wyraźnymi ścieżkami od pierwszego ekranu. Turysta ma trafić na cenę, zdjęcia i mapę, mieszkaniec na pełną ofertę, opinie i rezerwację. Uśredniona wersja zwykle nie trafia w żadnego z nich.

Potrzebujesz klientów z Google? Porozmawiajmy.

Powiedz, czego potrzebujesz. Odpiszemy z konkretem — widełkami, terminem i propozycją, od czego zacząć.

ZadzwońBezpłatna wycena