Przejdź do treści
AgencjaXD

Ceny

Ile kosztuje sklep internetowy? Co naprawdę decyduje o cenie

8 min czytaniaAgencja XD

Największa część kosztu sklepu nie leży tam, gdzie się jej szuka. Pięć rzeczy, które realnie ustawiają wycenę: katalog, zdjęcia, logika sprzedaży, integracje i migracja z istniejącego sklepu.

Sklep internetowy jest wyceniany inaczej niż strona i to jest pierwszy powód nieporozumień. Przy stronie płacisz głównie za projekt i treść. Przy sklepie płacisz za coś, czego na pierwszy rzut oka nie widać: za to, żeby po uruchomieniu dało się sprzedawać, a nie dopiero zaczynać konfigurację.

Dlatego zamiast pytać „ile kosztuje sklep", warto zapytać „co w moim sklepie będzie kosztowało najwięcej". Poniżej pięć rzeczy, które w praktyce ustawiają wycenę — i przy których najłatwiej się przeliczyć.

1. Wielkość i złożoność katalogu

Nie liczba produktów sama w sobie, tylko ich złożoność. Sto prostych produktów bez wariantów to mniej pracy niż dwadzieścia z rozmiarami, kolorami, personalizacją i różnymi cenami w zależności od konfiguracji.

Drugie pytanie dotyczy danych. Jeśli macie opisy, ceny, kody i stany w jednym arkuszu i w jednolitym formacie — cena spada, bo import to kwestia jednego przebiegu. Jeśli trzeba je pozbierać z trzech źródeł, uspójnić nazewnictwo i uzupełnić braki, to jest osobny projekt i lepiej wycenić go osobno, niż schować w cenie sklepu.

2. Zdjęcia

W e-commerce to nie jest kosmetyka, tylko element konwersji. Zdjęcia z telefonu w żółtym świetle obniżają sprzedaż mierzalnie. Sesja produktowa kosztuje, ale w sklepie zwraca się szybciej niż cokolwiek innego.

Do policzenia jest też sama obróbka. Przy katalogu na kilkaset pozycji kadrowanie, ujednolicenie tła i przygotowanie plików do sieci to realne godziny pracy — niezależnie od tego, kto robi zdjęcia.

3. Logika sprzedaży

Tu rozpiętość wycen robi się największa, bo słowo „sklep" u dwóch firm potrafi znaczyć zupełnie co innego.

Koszyk, płatność i wysyłka to fundament, który wygląda podobnie wszędzie. Cena rośnie dopiero przy tym, jak sprzedajecie naprawdę:

  • warianty i produkty na wymiar — rozmiar, kolor, długość, grawer,
  • konfiguratory, w których cena liczy się z parametrów,
  • rabaty progowe, zestawy, promocje czasowe,
  • sprzedaż B2B: ceny widoczne po zalogowaniu, indywidualne cenniki, odroczone płatności,
  • detal i hurt w jednym sklepie, z dwiema różnymi ścieżkami zakupu.

Każdy z tych punktów to osobna funkcja, którą trzeba zaprojektować, zbudować i przetestować. Warto wypisać je przed rozmową — to jedna kartka, która robi w wycenie największą różnicę.

4. Integracje

Drugie miejsce, w którym oferty się rozjeżdżają. Płatności i podstawowa wysyłka to standard. Poza standardem zaczyna się reszta:

  • magazyn i stany, żeby sklep nie sprzedawał rzeczy, których nie ma,
  • księgowość i fakturowanie,
  • kurierzy i paczkomaty — automatyczne etykiety zamiast przepisywania adresów,
  • hurtownie i dropshipping,
  • systemy ERP i wszystko, co firma ma już wdrożone.

Zasada jest prosta: im starszy system po drugiej stronie i im gorzej opisany, tym drożej. Nowoczesne narzędzie z dobrą dokumentacją podpina się szybko. Program sprzed piętnastu lat bez żadnego interfejsu do wymiany danych potrafi kosztować więcej niż cała reszta sklepu.

5. Migracja z istniejącego sklepu

Jeśli sklep już działa, dochodzi warstwa, której nie ma przy budowie od zera: przeniesienie tego, co jest, bez utraty sprzedaży i widoczności w Google.

Do policzenia:

  • produkty, kategorie, opisy i zdjęcia,
  • historia zamówień i konta klientów,
  • przekierowania ze starych adresów na nowe — pozycja, przy której najczęściej ginie ruch z Google,
  • obsługa zamówień w trakcie przełączenia,
  • ponowne podpięcie płatności, kurierów i integracji.

Dobrze zrobiona migracja jest niewidoczna. Zrobiona po kosztach potrafi skasować widoczność wypracowaną przez lata — a to jest strata, której nie widać na żadnej fakturze.

Skąd bierze się rozpiętość ofert na „ten sam sklep"

Kiedy zbierzecie trzy wyceny i jedna jest kilkukrotnie droższa, prawie nigdy nie znaczy to, że ktoś zawyża. Znaczy, że każdy wycenił inny zakres i inną drogę dojścia. Na rynku są w praktyce trzy.

Gotowa platforma w abonamencie. Najniższy próg wejścia, najszybszy start, najmniej kontroli. Dla firmy, która chce sprawdzić, czy w ogóle sprzeda przez internet, bywa rozsądnym pierwszym krokiem — pod warunkiem, że policzycie, ile zapłacicie przez trzy lata i sprawdzicie, co zostaje po rezygnacji.

Gotowy system open source rozbudowywany wtyczkami. Tańszy we wdrożeniu, obsłużycie go sami i dla części firm jest to sensowny wybór. Koszt wraca w utrzymaniu: aktualizacje, licencje płatnych wtyczek, mocniejszy hosting i naprawy po tym, jak dwie wtyczki wejdą sobie w drogę.

Sklep kodowany od zera. Tak właśnie pracujemy. Budujemy na naszym autorskim systemie i stawiamy sklep na własnym serwerze — bez wtyczek, bez abonamentu za funkcje i bez czekania, aż dostawca platformy dorobi to, czego potrzebujecie. Kosztuje więcej we wdrożeniu, a zwraca się tam, gdzie sprzedaż ma nietypową logikę, katalog jest duży albo szybkość realnie przekłada się na porzucone koszyki.

Nie ma tu jednej odpowiedzi dobrej dla wszystkich. Jest rachunek: ile kosztuje wdrożenie, ile utrzymanie przez trzy lata i ile będzie kosztowało obchodzenie ograniczeń, kiedy firma urośnie.

Koszty, o których nikt nie mówi na etapie wyceny

Hosting. Sklep potrzebuje mocniejszego serwera niż strona wizytówkowa i to jest koszt roczny. Warto zapytać o niego przed podpisaniem umowy, a nie po.

Utrzymanie. Kopie zapasowe, monitoring, certyfikat, aktualizacje. W sklepie to nie jest opcja — zaniedbany sklep z płatnościami jest realnym zagrożeniem, nie tylko technicznym długiem.

Prowizje. Operator płatności pobiera procent od każdej transakcji. Przy niskiej marży to bywa istotna pozycja i warto policzyć ją zawczasu.

Ruch. Największy przeoczony koszt. Sklep bez odwiedzających to magazyn bez drzwi. Budżet na reklamy, SEO albo social media nie jest dodatkiem do sklepu — jest warunkiem, żeby zaczął sprzedawać.

Ile to trwa

Zwykle kilka tygodni, ale opóźnienia prawie nigdy nie leżą po stronie technicznej. Największym hamulcem są dane produktowe i zdjęcia po stronie klienta. Warto ustalić na starcie, kto je przygotowuje i do kiedy — bo sklep czekający dwa miesiące na opisy kosztuje obie strony.

Jak przygotować się do rozmowy o wycenie

Im konkretniej opiszecie sprzedaż, tym mniej rozstrzelone będą oferty:

  • ile produktów i czy mają warianty,
  • skąd pochodzą dane produktowe i w jakim są formacie,
  • czy macie zdjęcia,
  • z jakimi systemami sklep ma się integrować,
  • czy sprzedajecie detalicznie, hurtowo, czy jedno i drugie,
  • czy sklep powstaje od zera, czy przenosicie istniejący,
  • jaki jest budżet na przyprowadzenie ruchu po uruchomieniu.

Ostatni punkt jest najważniejszy i najczęściej pomijany.

Nasze widełki

Poniżej kwoty, od których zaczynamy. Rozpiętość nie bierze się z jakości wykonania, tylko z tego, ile trzeba zbudować pod Wasz sposób sprzedaży.

Sklepy internetowe — widełki startowePrzesuń w bok, żeby zobaczyć całą tabelę →
PakietCenaCo zawiera
Sklep na start od 4 500 zł netto, jednorazowo projekt graficzny · wdrożenie · płatności i dostawy · import produktów
Sklep dedykowany od 12 000 zł netto, jednorazowo własny system — maksymalna szybkość · własna logika sprzedaży · integracje z systemami · szkolenie z obsługi
Widełki startowe. Dokładną wycenę odsyłamy w ciągu 24 godzin roboczych — policz orientacyjny koszt w kalkulatorze.

Nasze podejście

Widełki podajemy na pierwszej rozmowie, przed przygotowaniem oferty. Jeśli po opisaniu sprzedaży wyjdzie, że na start w zupełności wystarczy prosty sklep na gotowej platformie, powiemy to wprost — choć oznacza to, że zlecenia nie będzie. A jeśli okaże się, że nie ma budżetu na przyprowadzenie ruchu, powiemy, żeby wstrzymać się ze sklepem i wydać te pieniądze inaczej.

Najczęstsze pytania

Co jest droższe: sklep czy strona internetowa?

Sklep, zwykle wyraźnie. Poza projektem i treścią płacicie za konfigurację płatności, dostaw, maili transakcyjnych i integracji, a katalog produktów wymaga przygotowania danych i zdjęć. Do tego dochodzą wyższe koszty hostingu i utrzymania.

Co najbardziej podbija cenę sklepu?

Logika sprzedaży i integracje. Koszyk z płatnością i wysyłką wygląda podobnie wszędzie — cena rośnie przy wariantach, konfiguratorach, cenach B2B po zalogowaniu oraz przy podpinaniu magazynu, fakturowania i kurierów. Drugą pozycją, którą łatwo przeoczyć, jest przygotowanie danych produktowych i zdjęć.

Na czym budujecie sklepy?

Kodujemy je od zera na naszym autorskim systemie i stawiamy na własnym serwerze — bez wtyczek i bez abonamentu za funkcje. Jeśli po rozmowie wyjdzie, że Waszym potrzebom wystarczy gotowa platforma, powiemy to wprost, zamiast sprzedawać droższe rozwiązanie.

Mam już sklep. Ile kosztuje przeniesienie go na nowy?

Zależy głównie od tego, co przenosicie: same produkty czy także historię zamówień i konta klientów. Osobną pozycją są przekierowania ze starych adresów na nowe — to przy nich najczęściej ginie ruch z Google, więc nie jest to miejsce na oszczędzanie.

Czy sklep zacznie sprzedawać od razu po uruchomieniu?

Nie, jeśli nie ma skąd wziąć odwiedzających. Sklep bez ruchu to magazyn bez drzwi. Budżet na reklamy, SEO albo social media nie jest dodatkiem, tylko warunkiem działania — i lepiej policzyć go przed wdrożeniem niż po.

Ile trwa uruchomienie sklepu?

Zwykle kilka tygodni, w zależności od katalogu i liczby integracji. Opóźnienia prawie nigdy nie wynikają z pracy technicznej — najczęściej z czekania na dane produktowe i zdjęcia po stronie klienta.

Usługi z tego tematu

Potrzebujesz klientów z Google? Porozmawiajmy.

Powiedz, czego potrzebujesz. Odpiszemy z konkretem — widełkami, terminem i propozycją, od czego zacząć.

ZadzwońBezpłatna wycena