Przejdź do treści
AgencjaXD

Lokalne SEO

Pozycjonowanie lokalne — dlaczego „usługa + miasto" to najlepszy start

9 min czytaniaAgencja XD

Mała firma nie musi konkurować z całą Polską. Tłumaczymy, dlaczego fraza o niskim wolumenie bywa warta więcej niż ta z tysiącem wyszukań i jak zbudować z tego system.

Najczęstszy błąd w SEO małej firmy polega na wybraniu niewłaściwego przeciwnika. Właściciel warsztatu chce być widoczny na „mechanik samochodowy", właściciel gabinetu na „kosmetyczka". To są frazy, o które walczą firmy z kilkunastoletnimi domenami i budżetami na linki — a nawet gdyby udało się je wygrać, przyprowadzałyby ruch z całej Polski do firmy obsługującej jedno miasto.

Dlaczego mniejsza fraza bywa warta więcej

Porównajmy dwie frazy z tej samej branży.

„Mechanik samochodowy" — duży wolumen, ogromna konkurencja, a intencja rozmyta. Wpisują to osoby szukające pracy, uczniowie piszący referat, ktoś sprawdzający, ile zarabia mechanik, i ktoś planujący otworzyć warsztat.

„Mechanik Bochnia" — mały wolumen, minimalna konkurencja, intencja niemal jednoznaczna. Kto to wpisuje, ten ma zepsute auto i szuka warsztatu w swoim mieście. Prawdopodobieństwo, że zadzwoni, jest wielokrotnie wyższe.

To jest cała idea lokalnego SEO: nie gonić ruchu, tylko gonić zapytania. Dwadzieścia wejść, z których pięć dzwoni, bije dwa tysiące wejść, z których nie dzwoni nikt.

Trzy powody, dla których to działa

Konkurencja jest realna do pokonania. Sprawdziliśmy wyniki dla kilkudziesięciu fraz „usługa + miasto" w Małopolsce. W wielu przypadkach w czołówce siedzą katalogi firm, portale ogłoszeniowe i strony generowane szablonowo dla setek miejscowości. Kiedy katalog wygrywa z realnymi firmami, znaczy to, że żadna z nich nie zbudowała porządnej strony pod tę frazę.

Google i tak was lokalizuje. Nawet gdy ktoś wpisze samą nazwę usługi bez miasta, wyniki są dopasowywane do jego położenia. W wynikach lokalnych i w mapach liczy się fizyczna odległość szukającego od firmy — czynnik, na który moc domeny konkurenta nie ma wpływu. To jedyne miejsce w SEO, gdzie budżet przestaje decydować.

Frazy się sumują. Jedna fraza „usługa + miasto" to niewiele. Ale usługa razy miasto razy okoliczne gminy razy warianty nazwy usługi daje kilkanaście albo kilkadziesiąt fraz, o które nikt się nie bije. Zsumowane tworzą sensowny strumień zapytań o bardzo wysokiej intencji.

Jak zbudować z tego system

Krok 1: wypisz usługi słowami klienta. Nie branżowymi. Klient nie szuka „kompleksowej obsługi w zakresie termomodernizacji", tylko „ocieplenia domu". To jest częstsza przyczyna niewidoczności niż cokolwiek technicznego.

Krok 2: dodaj lokalizacje. Miasto, w którym jesteście, plus miejscowości, do których realnie dojeżdżacie. Nie wszystkie w promieniu stu kilometrów — tylko te, do których faktycznie pojedziecie.

Krok 3: jedna usługa to jedna podstrona. To jest miejsce, w którym większość firm przegrywa. Strona z wypunktowaną listą dziesięciu usług nie wypozycjonuje się na żadną z nich, bo Google nie wie, o czym ona właściwie jest.

Krok 4: wizytówka Google. Dla firm usługowych to często ważniejsze od strony. Konkretna kategoria główna, pełny opis, lista usług, zdjęcia, godziny, obszar obsługi. Jest darmowa i daje najszybszy efekt ze wszystkiego.

Krok 5: opinie, systematycznie. Nie zrywami. Prośba w momencie zakończenia usługi, poparta kodem QR albo SMS-em z linkiem.

Czego nie robić

Nie twórz strony dla każdej wsi w promieniu pięćdziesięciu kilometrów. To jest pułapka, w którą wpada wiele firm po przeczytaniu poradnika o lokalnym SEO. Dwadzieścia stron różniących się wyłącznie nazwą miejscowości to dla Google klasyczny thin content — i szkodzi całej domenie, nie tylko tym stronom. Jeśli nie macie o danej miejscowości nic konkretnego do napisania, obsłużcie ją treścią na stronie powiatu albo w artykule.

Nie upychaj nazwy miasta w co drugim zdaniu. Google od dawna nie liczy powtórzeń. Ocenia, czy strona jest naprawdę o tym miejscu — a to widać po kontekście: lokalnych realiach, wymienionych dzielnicach czy gminach, konkretach, których nie da się napisać z Warszawy.

Nie zaczynaj od linków. Przy frazach lokalnych o niskiej konkurencji zwykle w ogóle nie są potrzebne. Pieniądze wydane na treść i wizytówkę zwrócą się szybciej.

Lejek, który rośnie razem z firmą

Warto to widzieć jako sekwencję, nie jako wybór raz na zawsze:

  1. Miasto — najłatwiejsze, najszybszy efekt, najwyższa intencja.
  2. Powiat — te same usługi, szerszy zasięg, wciąż niska konkurencja.
  3. Region — trudniej, ale przy ugruntowanej pozycji lokalnej realne.
  4. Kraj — dopiero gdy model biznesowy to uzasadnia.

Większość małych firm zatrzymuje się na poziomie drugim i to jest w porządku — bo tam są ich klienci.

Najczęstsze pytania

Czy fraza z małym wolumenem ma sens?

Często większy niż popularna. Fraza „usługa + miasto" ma mniej wyszukań, ale prawie każdy, kto ją wpisuje, szuka wykonawcy teraz. Dwadzieścia wejść, z których pięć dzwoni, jest warte więcej niż dwa tysiące wejść bez ani jednego telefonu.

Czy tworzyć osobną stronę dla każdej okolicznej miejscowości?

Nie, jeśli nie macie o niej nic konkretnego do napisania. Strony różniące się wyłącznie nazwą miejscowości to dla Google thin content i szkodzą całej domenie, nie tylko sobie. Mniejsze miejscowości obsługuje się treścią na stronie powiatu albo artykułem.

Ile razy powtórzyć nazwę miasta na stronie?

Tyle, ile wychodzi naturalnie. Google od dawna nie liczy powtórzeń — ocenia, czy strona jest naprawdę o tym miejscu. Decyduje kontekst: lokalne realia, wymienione gminy i dzielnice, konkrety, których nie da się napisać z drugiego końca Polski.

Co daje szybszy efekt: strona czy wizytówka Google?

W firmach usługowych zwykle wizytówka i jest darmowa, więc zaczyna się od niej. Strona staje się potrzebna, gdy macie kilka różnych usług — wizytówka jest jedna i nie wypozycjonuje się osobno na każdą z nich.

Potrzebujesz klientów z Google? Porozmawiajmy.

Powiedz, czego potrzebujesz. Odpiszemy z konkretem — widełkami, terminem i propozycją, od czego zacząć.

ZadzwońBezpłatna wycena