Przejdź do treści
AgencjaXD

Strony internetowe

Czy Twoja strona jest szybka? Sprawdź Core Web Vitals w 5 minut

7 min czytaniaAgencja XD

Szybkość strony to jeden z niewielu parametrów, w których da się wyprzedzić konkurencję bez zwiększania budżetu. Jak ją zmierzyć samodzielnie i co realnie z tym zrobić.

Szybkość strony jest jedną z niewielu rzeczy w marketingu, które da się zmierzyć obiektywnie, w pięć minut i za darmo. A jednocześnie jedną z najczęściej ignorowanych — bo na komputerze właściciela firmy, podpiętym do szybkiego łącza, wszystko wygląda dobrze.

Klient nie ma Waszego łącza. Ma telefon, w drodze, z zasięgiem, jaki akurat jest.

Trzy wskaźniki, które liczy Google

Google ocenia szybkość przez trzy parametry zbiorczo nazywane Core Web Vitals. Warto rozumieć, co mierzą, bo nazwy są mylące.

LCP — jak szybko pojawia się główna treść. Nie „coś się zaczęło ładować", tylko moment, w którym widać największy element: zdjęcie w nagłówku albo blok tekstu. Cel: poniżej 2,5 sekundy.

INP — jak szybko strona reaguje na kliknięcie. Klikacie w menu i przez pół sekundy nic się nie dzieje — to jest wysoki INP. Zwykle winny jest nadmiar JavaScriptu. Cel: poniżej 200 milisekund.

CLS — czy treść skacze podczas ładowania. Zaczynacie czytać, doładowuje się zdjęcie albo baner i tekst przeskakuje w dół. Najbardziej irytujący z trzech i najłatwiejszy do naprawienia. Cel: poniżej 0,1.

Jak to sprawdzić samodzielnie

Wpiszcie w Google „PageSpeed Insights", wklejcie adres swojej strony i poczekajcie kilkanaście sekund. Narzędzie jest darmowe i pochodzi od Google.

Dwie rzeczy, na które warto zwrócić uwagę przy czytaniu wyniku:

Patrzcie na wynik mobilny, nie na komputerowy. Większość ruchu jest mobilna, a różnica między jednym a drugim bywa dramatyczna. Strona z oceną 95 na komputerze potrafi mieć 30 na telefonie.

Rozróżniajcie dane laboratoryjne od danych realnych użytkowników. Jeśli strona ma dość ruchu, PageSpeed pokazuje sekcję z danymi zebranymi od prawdziwych odwiedzających. To one się liczą — reszta to symulacja.

Co najczęściej spowalnia strony małych firm

Kolejność mniej więcej odpowiada temu, jak często to widzimy.

Nieoptymalizowane zdjęcia. Zdjęcie prosto z aparatu waży kilkanaście megabajtów. Wgrane bez przetworzenia jest pobierane w całości, nawet jeśli wyświetla się jako miniatura. To jest przyczyna numer jeden i zwykle najłatwiejsza do usunięcia.

Nadmiar wtyczek. Typowa strona na popularnym systemie ma ich kilkadziesiąt, z czego połowa ładuje własne skrypty i style na każdej podstronie — także tam, gdzie nie są używane.

Ciężki szablon. Uniwersalne motywy z setką opcji wczytują kod obsługujący funkcje, których nigdy nie włączycie.

Zewnętrzne skrypty. Czaty, piksele reklamowe, mapy, fonty z serwerów zewnętrznych, narzędzia analityczne. Każdy z nich to dodatkowe połączenie i dodatkowe opóźnienie.

Słaby hosting. Najtańszy współdzielony hosting oznacza serwer dzielony z setkami innych stron.

Co da się naprawić szybko

Zdjęcia — kompresja i konwersja do nowoczesnych formatów potrafi zmniejszyć wagę strony kilkukrotnie w jeden wieczór. To jest zawsze pierwszy krok.

Wtyczki — przegląd i usunięcie nieużywanych.

Fonty — hostowane lokalnie zamiast pobierane z zewnętrznego serwera. Przy okazji jest to czystsze pod kątem prywatności.

Skrypty zewnętrzne — usunięcie tych, których realnie nie używacie. Czat, którego nikt nie obsługuje, kosztuje szybkość i nic nie daje.

Kiedy naprawa nie wystarczy

Jeśli po optymalizacji zdjęć i wyczyszczeniu wtyczek strona nadal ładuje się kilka sekund na telefonie, problem leży w fundamencie: ciężkim szablonie albo systemie z nadmiarem warstw. Wtedy trzeba policzyć, czy dalsze łatanie ma sens.

Przy stronach budowanych od zera na nowoczesnym stosie szybkość nie jest efektem optymalizacji — jest domyślnym stanem, bo do przeglądarki trafia tylko to, co naprawdę potrzebne.

Dlaczego to się opłaca podwójnie

Po pierwsze, Google bierze te wskaźniki pod uwagę przy ustalaniu wyników. Nie jest to czynnik decydujący, ale przy dwóch podobnych stronach przewaga leży po stronie szybszej.

Po drugie i ważniejsze: klient nie czeka. Każda sekunda ładowania to część odwiedzających, którzy wracają do wyników wyszukiwania i klikają w konkurencję. Ten efekt jest znacznie większy niż wpływ na pozycje — i widać go bezpośrednio w liczbie zapytań.

Najczęstsze pytania

Jak sprawdzić szybkość swojej strony?

Najprościej narzędziem PageSpeed Insights od Google — jest darmowe i wystarczy wkleić adres. Patrzcie na wynik mobilny, nie komputerowy: większość ruchu jest z telefonów, a różnica między jednym a drugim bywa dramatyczna.

Co najczęściej spowalnia stronę małej firmy?

Nieoptymalizowane zdjęcia — to przyczyna numer jeden i zwykle najłatwiejsza do usunięcia. Dalej nadmiar wtyczek, ciężki szablon, zewnętrzne skrypty (czaty, piksele, mapy) i najtańszy hosting współdzielony.

Czy szybkość strony wpływa na pozycje w Google?

Tak, choć nie jest czynnikiem decydującym — przy dwóch podobnych stronach przewagę ma szybsza. Znacznie większy jest jednak wpływ bezpośredni: każda sekunda ładowania to część odwiedzających, którzy wracają do wyników i klikają w konkurencję.

Czy da się przyspieszyć istniejącą stronę, czy trzeba nową?

Bardzo często da się i warto zacząć od tego. Optymalizacja zdjęć, usunięcie nieużywanych wtyczek i lokalne fonty potrafią zmniejszyć wagę strony kilkukrotnie. Nowa strona ma sens dopiero, gdy problem leży w fundamencie — ciężkim szablonie albo przestarzałym systemie.

Potrzebujesz klientów z Google? Porozmawiajmy.

Powiedz, czego potrzebujesz. Odpiszemy z konkretem — widełkami, terminem i propozycją, od czego zacząć.

ZadzwońBezpłatna wycena